12/17/2017

O tym jak powstają manipurowe sukienki

O tym jak powstają manipurowe sukienki
Za każdym razem gdy biorę się za tworzenie nowej sukienki, mam świadomość ile czeka mnie pracy. Zanim urodził się nasz synek, mogłam spędzać całe noce i dnie - barwiąc, wycinając, szyjąc i wymyślając nowe wzory na długich spacerach z psem. Teraz czasu jest dużo, dużo mniej a pracy przy sukienkach tak samo dużo. Dlatego powstaje ich mniej ale za to naładowane są jeszcze większą radością i dobrą energią. Bo ten czas bez dziecka, przy pracy, jest dla mnie teraz na prawdę cudowny i bardzo wartościowy. I wykorzystywany co do minuty!
Wszystko zaczyna się od wyboru dzianiny. Szyję z polskiej czystej bawełny organicznej, z bawełny z elastanem, z tradycyjnej dresówki oraz grubej dresówki z misiem na lewej stronie. Zamawiam je w kolorze białym lub ecru. 

Kolejny etap to barwienie. W dwóch garnkach gotuję wodę.W zależności od nastroju i potrzeby wybieram kolory, mieszam, łączę, dosypuję barwniki i gotuję w tym przygotowane kawałki dzianin. Dzieje się to spontanicznie i tak na prawdę nigdy do końca nie wiem jaki wyjdzie odcień i jakie wzory.  Lubię te niespodzianki i zachwycające obrazy, które w ten sposób powstają. 


Po godzinie gotowania w barwnikach utrwalam kolory, dzianiny płuczę i piorę. A potem rozwieszam gdzie się da i suszę oglądając je z każdej strony i wymyślając co z nich uszyję. 


Gdy już wszystko wyschnie czas a wybór szablonó, wzoów, rysowanie i cięce. I ten etap bardzo lubię. Cała podłoga przykryta kolorowymi szmatkami, dookoła porozrzucane szablony i ten cudny dźwięk cięcia wielkimi nożycami. Każda sukienka rysowana jest i cięta pojedynczo, każda ma wybrane wzory zabarwień, do każdej rzeczy podchodzę bardzo indywidualnie! 

 
Czas na szycie. Poziom adrenaliny coraz wyższy, za chwilę będę mogła przymierzyć gotową rzecz. Podotykać, pooglądać, poczuć...chwilę się poprzeglądać w lustrze, potańczyć, pośpiewać, nacieszyć się tym momentem, napełnić ją dobrą energią podać dalej. Każda manipurowa rzecz przepełniona jest radością tworzenia. Jeszcze tylko kilka zdjęć i sukienki są gotowe by ruszyć w świat.












Dziękuję Wam wszystkim, za wsparcie, za pomoc i za docenianie manipurowej pracy. To wszystko co robię ma sens tylko dzięki Wam, kobietom, które noszą moje rzeczy i czują się w nich piękne :)

10/18/2017

Manipurowe drzewa

Manipurowe drzewa
Po bardzo długiej przerwie w końcu udało mi się usiąść do bloga aby napisać nowy post. Spokojnie czekał na dobry moment i na zawartość. Odświeżony wygląd przygotowałam już dwa miesiące temu. A nad zawartością pracuję prawie od trzech miesięcy. Odkąd w moim świecie pojawił się Beniamin wolny czas skurczył się do granic możliwości. Szukam go wszędzie, naciągam jak mogę, niestety nie zawsze się da. Mimo, że tak bardzo lubię tą moją manipurową twórczość, to często jedyne co mogę wieczorem zrobić to...powyobrażać sobie co chciałabym zrobić i zasnąć choć na chwilę, póki młody śpi. Taki czas :)

Najważniejsze, że maszyny powyciągane z pudeł i że pojawiają się spokojniejsze wieczory, w których mogę zrobić coś dla siebie. I jeśli nie jest to kąpiel, czytanie książki albo wyłożenie nóg do góry i robienie wielkiego nic to z totalną radością i szaleństwem w całym ciele zasiadam do krojenia, szycia i pisania.

Udało się wydrukować, powykrawać i uszyć osiem zestawów pokrowców na poduchy. Połowa z nich już poleciała w świat. Zostały cztery, piękne, z dużą ilością błękitu i turkusu. Pokrowce uszyte są z grubej bawełny ala płótno o wyraźnej fakturze. Bez zamków, które uwielbiają się psuć. Na wewnętrzną zakładkę. Większe o wymiarach 50x50cm z obu stron maja ten sam wzór. Mniejsze 40x40cm mają dwa różne wzory i dekoracyjnie przeszyte brzegi. Pokrowce dostępne pojedynczo lub w komplecie.

I to na razie jedyne egzemplarze. Kolejnych na razie nie planuję. Więc warto mieć je w domu!
Bo to ogromna dawka manipurowej energii pochodzącej ze spacerów, podczas których godzinami poszukiwałam odpowiednich drzew z odpowiednim światłem.  Wszystkie zrobione w Złotoryi.

Jeśli macie ochotę na manipurowe pokrowce zapraszam po więcej szczegółów do SKLEPU




3/27/2017

Niebieska Natura Rzeczy

Niebieska Natura Rzeczy
Drzewa robią sie coraz bardziej zielone a niebo coraz częściej jest przepięknie niebieskie. Podobnie zrobiło się ostatnio w Naturze Rzeczy. Od manipurowych poduch z drzewami i niebieskich obrazów wykonanych techniką cyjanotypii.
Natura Rzeczy to wspaniałe miejsce, które po powrocie do Wrocławia przyciągnęło mnie jako pierwsze. Jak piszą na swojej stronie "Natura Rzeczy to pierwszy we Wrocławiu Concept Store/ Galeria promująca młody, polski design i sztukę. Skupiony wokół ekologicznej, minimalistycznej, a przede wszystkim funkcjonalnej, ideii sztuki użytkowej." Mnie w ich opisie najbardziej podoba się ten fragment "Produkty prezentowane w Galerii to przedmioty wytworzone od serca dla serca, przez polskich twórców. Produkty tworzone w ideii ekologii i indywidualnej, twórczej ekspresji każdego z projektantów. Przedmioty tworzone z potrzeby piękna i chęci dzielenia się nim."

3/20/2017

Wiosna w sercu

Wiosna w sercu
Długa przerwa w pisaniu. Ostatni post pojawił się 6 miesięcy temu. Ale jakie to były miesiące!
Miesiące oswajania się z nowym, nieoczekiwanym, nieznanym. Miesiące przyzwyczajania się do cudów, które pojawiały się jeden za drugim.
Brakowało słów, na długi czas straciłam umiejętność pisania.
Oto skrótowa lista nowego. Mini streszczenie półrocznego szaleństwa. Pierwsze i najważniejsze - nowy mały człowiek, który do dziś dojrzewa w moim brzuszku i sercu, wielka przeprowadzka w miejsce z widokiem na brzozę i z lasem 10 minut od domu. Do tego udział w kobiecym projekcie i otrzymanie dotacji na wymarzone maszyny do szycia. Szyć żyć nie umierać!


Copyright © 2016 Manipura Style , Blogger