poniedziałek, 27 marca 2017

Niebieska Natura Rzeczy

Drzewa robią sie coraz bardziej zielone a niebo coraz częściej jest przepięknie niebieskie. Podobnie zrobiło się ostatnio w Naturze Rzeczy. Od manipurowych poduch z drzewami i niebieskich obrazów wykonanych techniką cyjanotypii.
Natura Rzeczy to wspaniałe miejsce, które po powrocie do Wrocławia przyciągnęło mnie jako pierwsze. Jak piszą na swojej stronie "Natura Rzeczy to pierwszy we Wrocławiu Concept Store/ Galeria promująca młody, polski design i sztukę. Skupiony wokół ekologicznej, minimalistycznej, a przede wszystkim funkcjonalnej, ideii sztuki użytkowej." Mnie w ich opisie najbardziej podoba się ten fragment "Produkty prezentowane w Galerii to przedmioty wytworzone od serca dla serca, przez polskich twórców. Produkty tworzone w ideii ekologii i indywidualnej, twórczej ekspresji każdego z projektantów. Przedmioty tworzone z potrzeby piękna i chęci dzielenia się nim."



W Naturze Rzeczy, zarówno w sklepie stacjonarnym jak i on-line można obejrzeć i zakupić pierwsze prace wykonane metodą cyjanotypii, z serii "Blue Leaves" i "Lunaria". Na papierze lub na tkaninie. 





Oprócz obrazów graficznych metodą tą można wykonać również odbitki zdjęć analogowych lub cyfrowych na papierze i na tkaninie. Jeśli masz ochotę na niebieski portret lub ulubiony krajobraz, wystarczy, że prześlesz do mnie wybrane zdjęcia cyfrowe w plikach jpg w dużym romarze. Ocenię które zdjęcia nadają się pod kątem technicznym na przygotowanie do procesu cyjanotypii i wspólnie ustalimy dalsze szczegóły. Tutaj przykład portretu na tkaninie i na papierze.




 

 
 Dla zainteresowanych poznaniem techniki krok po kroku wspólnie z Naturą Rzeczy przygotowujemy letnie WARSZTATY CYJANOTYPII. Zachęcam do śledzenia strony na Facebooku
 

Więcej na temat techniki cyjanotypii można przeczytać w poście Cyjanotypia My Love.
Fotografie na stronie autorstwa: Natura Rzeczy, Słwek Przerwa, Manipura.


 

poniedziałek, 20 marca 2017

Wiosna w sercu

Długa przerwa w pisaniu. Ostatni post pojawił się 6 miesięcy temu. Ale jakie to były miesiące!
Miesiące oswajania się z nowym, nieoczekiwanym, nieznanym. Miesiące przyzwyczajania się do cudów, które pojawiały się jeden za drugim.
Brakowało słów, na długi czas straciłam umiejętność pisania. 
Oto skrótowa lista nowego. Mini streszczenie półrocznego szaleństwa. Pierwsze i najważniejsze - nowy mały człowiek, który do dziś dojrzewa w moim brzuszku i sercu, wielka przeprowadzka w miejsce z widokiem na brzozę i z lasem 10 minut od domu. Do tego udział w kobiecym projekcie i otrzymanie dotacji na wymarzone maszyny do szycia. Szyć żyć nie umierać!


 
W tym szaleństwie zmian jest tylko jedna stała - On, z dnia na dzień coraz piękniej dojrzewający do roli taty. A w tym czasie ja, dojrzewająca do roli mamy, czytałam, medytowałam, ćwiczyłam oddech, piekłam ciasta, chodziłam na długie spacery do lasu, szyłam zasłonki oraz pościel dla maleństwa i oszalałam...na punkcie plątania supełków. Nauczyłam się pleść makramy - kwietniki, świeczniki, ścienne obrazy. I przestać nie mogę. Jest ich już tak dużo, że kwiatów i miejsca brakuje. Chętnie się podzielę, można zamawiać  - białe, szare, ecru, popielate...jest z czego wybierać. Można je obejrzeć w galerii MANIPUROWE MAKRAMY. A za jakiś czas będą też w niesamowitych, nowych kolorch.
I przy okazji dziękuję Naturze RzeczyAua za cudne miejsce, warsztaty i nową umiejętność czyli medytację przy plątaniu!