piątek, 5 lutego 2016

Biała sukienka

Od kilku dni szyję sukienkę. Tnę, fastryguję, przymierzam i złoszczę się, że ciągle nie jest tak idealnie jakbym chciała, że mam za dużo pomysłów na raz i nie mogę uszyć tej jednej, jedynej...więc tnę na nowo, zmieniam, rzucam wszystko w kąt, by za chwilę znów do tego wrócić. Od kilku dni snuję się po domu i przeżywam wszystkie możliwe stany, od ekscytacji i euforii po totalną beznadzieję...mieszanka wybuchowa, która nie daje w nocy spać. Szaleństwo. Uszyłam już setki sukienek, ale ta jest zupełnie inna. Bo dla mnie. Na wyjątkową okazję. I jest biała, zupełnie biała. Bez kolorowych upiększeń, bez dodatków, wymyślona i uszyta tak jak potrafię i czuję.


Szyję ją od kilku dni, ale tak na prawdę w sercu noszę od dziewięciu lat. Dziecko dojrzewa w brzuszku mamy dziewięć miesięcy a moje marzenia dojrzewały w sercu dziewięć lat...to właśnie wtedy przeczytałam historię, opowiadającą o ślubie tantrycznym, o rytuałach, które mu towarzyszą i osobach, które przez te rytuały prowadzą. Poczułam coś niesamowitego, ciepło w ciele i dziwne uczucie, że to część również mojej historii. Nie wiedziałam czym jest tak na prawdę tantra, nie widziałam koło siebie tego jedynego, nie sądziłam, że kiedykolwiek zacznę szyć i ubierać kobiety w piękno i radość. Jedyne co wiedziałam to to, że trzeba wyruszyć w drogę. Dziewięć lat niesamowitej, długiej, pokręconej drogi. Do tego miejsca.
Biała sukienka gotowa. Wszyłam w nią wszystkie najpiękniejsze przeżycia. Całą miłość jaką w sobie odkryłam. Całą radość jakiej doświadczam. I totalną wdzięczność. Do siebie, że wtedy, dawno temu wyruszyłam w drogę, zupełnie nie wiedząc gdzie mnie to zaprowadzi. Do Tego, który ciągle jest obok, za to, że idzie ze mną w zaufaniu i wiem, że poszedłby na koniec świata. Za Tantrę Serca i wszystkie cuda, które mnie spotkały.







Wyruszamy w kolejną podróż, dużo dalej i dużo głębiej...kierunek Indie. Pierwszy raz jadę do Indii i pierwszy raz będę żoną. W sumie to z Niego fajny facet a i pannę ma fajną...więc niech się dzieje!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz