2/05/2015

Indygo Room czyli najmniejszy hostel na wyspie

Słońca nadal nie ma a wiatr każdego dnia wieje coraz bardziej. Letnie sukienki leżą w kącie a to
co z moich rzeczy jest najcieplejsze zupełnie nie ogrzewa. Ogrzewam się gorącą zupą z dyni albo soczewicy i lampką czerwonego wina. Przed wyjazdem wzięłam do ręki książkę do hiszpańskiego i już w pierwszej lekcji uczą zdania "El vino español es muy barato"... to kusząca prawda. Tańsze niż w Polsce są również banany i avocado. Są tu całe ich plantacje. A stare plantacje bananów podobają mi się szczególnie. Zwłaszcza powiewające strzępy tkanin, którymi są osłonięte, takie manipurowe. Idealne miejsce do sesji zdjęciowej. Wiem, że taka możliwość przyjdzie do mnie w swoim czasie. Póki co bananów staram się nie pochłaniać za dużo ale avocado uwielbiam i zajadam na wszystkie możliwe sposoby. A pomiędzy poranną owsianką a popołudniową tortillą z avocado urządzam nasze mieszkanie. On maluje ściany, wnosi ciężkie sprzęty, wierci i przybija, a ja szyję pokrowce na poduchy, robię na ogromnym drewnianym szydełku koszyczki do łazienki,  poluję w secondhandzie na drobiazgi do dekoracji przestrzeni i na wszystkie znane mi sposoby ocieplam chłodną przestrzeń. I maluję mandale. Żeby nie zapomnieć co jest dla mnie ważne i po co tutaj tak na prawdę jestem. Jeszcze nie wiem, więc czuję, że powstanie mnóstwo kolorowych zapisków chwil i emocji, z jakimi się tutaj konfrontuje...






Mieszkanie było zupełnie puste i zaniedbane. Teraz każdego dnia coraz bardziej staje się naszym domem na ten czas. I chyba jesteśmy szczęściarzami, bo rzeczy pojawiają się same, dokładnie takie, jakich potrzebujemy. W krótkim czasie i za na prawdę niewielkie pieniądze udało się stworzyć najmniejszy hostel na wyspie - Indygo Room. Cała nasza energia poszła w to miejsce, nasze marzenia, umiejętności i wyobraźnia. I wielka chęć podzielenia się z kimś tym, co mamy. Pokój jeszcze nieskończony ale już wieczorem zacznie żyć swoim życiem. Pojawi się pierwszy gość. Czeka na niego niebieski pokój, kawa wg pięciu przemian, razowe ciasteczka i my :)





Pokój zaczyna żyć swoim życiem i my też poczuliśmy, że to nie koniec naszej podróży. A właściwie jej początek. Nadal nie wiemy jak długo tu zostaniemy. Ciągnie nas na południe wyspy, w stronę słońca
i spokoju małych klimatycznych miasteczek. Jest więc wizja, są kolejne plany, nie chcemy dać się pochłonąć przez Las Palmas. W przyszłym tygodniu ruszamy do Puerto de Mogan. Ze stołem do masażu, niebieskim parawanem i matą do jogi. Rozłożymy się na plaży, zaczniemy się masować, tańczyć, opalać, cieszyć chwilą i zobaczymy co się wydarzy...Na razie trwają przygotowania, powstaje strona, narysujemy kolorowe ulotki, spakujemy najpotrzebniejsze rzeczy i w drogę!

https://www.facebook.com/lomilomiandfacemassage?ref=hl




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Manipura Style , Blogger