2/27/2015

Dwa miesiące na wyspie i dwa tygodnie do wyjazdu
























Dwa miesiące na wyspie i dwa tygodnie do wyjazdu do Polski. Bardzo intensywny i zaskakujący czas. Mnóstwo niesamowicie ciekawych spotkań i rozmów. I przede wszystkim zobaczenie jak różni się to co sobie wyobrażam od tego jak jest na prawdę. Coś jak ze zdjęciami miejsc, w których się jest.
Można zrobić zdjęcie miejsca i mieć rzeczywisty obraz sytuacji, a można też ponakładać filtry i zobaczyć dużo piękniej, lepiej, atrakcyjniej. Można też zupełnie nie widzieć tego co jest. Każdego dnia daję się tu zaskoczyć, obserwuję siebie i rzeczywistość. I sprawdzam jak jest z różnymi filtrami i w którym momencie zupełnie przestaję widzieć.




















Często zastanawiam się, dlaczego jestem właśnie tutaj? Jest tyle miejsc, w których mogłabym żyć...
Dotarłam do informacji, że Wyspy Kanaryjskie to  czakry ziemi, a Gran Canaria jest piątą czakrą, czakrą gardła. To właśnie z tego miejsca czerpiemy twórczą moc, pozwalającą wyrazić i wprowadzić w życie myśli i emocje. To miejsce pozwala na swobodną komunikację lub jej brak, na wyrażanie siebie, na wprowadzanie w życie swoich marzeń i planów. Więc nie bez znaczenia są moje lęki związane z mówieniem w obcych językach, bycie sobą wśród tłumu ludzi z odmiennych kultur. I nie bez powodu właśnie tutaj najmocniej poczułam, jak brakuje mi moich manipurowych sukienek, barwienia, szycia, wyrażania tego co czuję, kreowania, tworzenia. Kolorem piątej czakry jest błękit. Mój ukochany kolor, pierwsze sukienki miały wszystkie odcienie błękitu. Prawie wszystko co zabrałam na wyspę jest niebieskie. A krajobraz, który mam za oknem to niebo i ocean. I ten nieustający wiatr, który wyzwala we mnie złość i chęć krzyku...teraz czuję, że nie chodzi tylko o krzyk, ale o wyrażenie siebie, o pójcie krok dalej .




Co dalej? Jaki zrobić krok?
Decyzja nie podjęta, dużo za i przeciw...wiem, że czas spędzony w Polsce i spojrzenie na to z dystansu, pozwoli zobaczyć i poczuć więcej. I wiem na pewno, że jak pojawia się opór i myśl o kolejnej zmianie miejsca to w moim przypadku znaczy tylko jedno...wyzwanie i przechodzenie oporu milimetr po milimetrze, doświadczanie emocji, rozpuszczanie ich, oddychanie :)




Podczas tych dwóch miesięcy udało się zrobić sporo szalonych i spontanicznych rzeczy. Udało się zrealizować kilka pragnień. Zobaczyliśmy kilka pięknych miejsc, przegadaliśmy setki godzin i przeszliśmy wybrzeże dziesiątki razy. Były piękne zachody słońca ale też długie szare deszczowe dni. Poranna joga na plaży i pyszna kawa z widokiem na ocean, ale też poranki, kiedy nie chciało się wstawać z łóżka. I tak każdego dnia, zmiennie w środku i na zewnątrz. Na pewno jesteśmy tu jeszcze dwa tygodnie, więc mamy sporo czasu na zrobienie tego, co odwlekamy w czasie, na odwagę mówienia, na kreowanie, na większą otwartość, na zaufanie w to co się dzieje i cierpliwość. Niesamowicie ważny czas. I kilka chwil uchwyconych dla Was :)


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Manipura Style , Blogger