9/24/2014

Sonia, wspomnienie lata i manipurowe sukienki

Sonia, wspomnienie lata i manipurowe sukienki



Fografowanie kobiet to jedna z wielu przyjemności, jakie odkryłam zmieniając miejsca, w których mieszkałam. I w każdym z tych miejsc pojawiała się ona. Gotowa na sesję ze mną.
Nie mam niesamowitego sprzętu - jasny portretowy obiektyw w zupełności mi wystarcza. 
Nie używam lamp. Uważam, że najpiękniejsze jest naturalne światło i jego poszukiwanie.
Nie korzystam z pomocy stylistki i wizażystki. Uwielbiam naturalność. I pokazanie kobiety taką jak jest na prawdę, bez upiększania, bez zasłaniania jej naturalnej urody.
Nie korzystam z możliwości programów. Oprócz delikatnej korekty lub zabawy kolorami, nie zmieniam rzeczywistości.
Uwielbiam bezpośredni kontakt, bliskość, zaufanie. A w fotografii kobiet, jest to bardzo ważne.
A najprzyjemniejszą częścią spotkania podczas sesji jest stopniowe otwieranie się...na mnie, na obecność aparatu, na swoją kobiecość i piękno.
Fotografia jest dla mnie terapią. Gdy ja fotografuję i gdy sama stoję przed obiektywem.

Spotkanie z Sonią było dla mnie bardzo ważnym doświadczeniem.
Nie mieszkam już w Warszawie, ale z tęsknotą wspominam żoliborską plażę i ten wyjątkowy dzień.
Na zdjęcia Sonia ubrała moja pierwszą, barwioną i uszytą ręcznie sukienkę i manipurowe korale.
Piękna!

























9/23/2014

Z tęsknoty za zapomnianym

Z tęsknoty za zapomnianym

Z tęsknoty za zapomnianym, z tęsknoty za prawdziwą miłością, za przyjaciółmi, którzy są, niezależnie co się wydarza,
Z tęsknoty za byciem prawdziwą, za pracą, która jest w zgodzie z tym kim jestem, za byciem tu i teraz,
Z tęsknoty za kolejnymi wyzwaniami na warsztatach tantry
Z tęsknoty za słońcem i morzem,
Z tęsknoty za nowymi wierszami tego, który potrafi uchwycić najtrudniejsze emocje w jednym zdaniu,
Z tęsknoty za nowym, niepoznanym i nienazwanym

Pożegnanie lata i przeszłości
Przywitanie jesieni i tego co jest

























9/16/2014

Kwiaty cukinii, wino i wspomnienia z Trastevere

Kwiaty cukinii, wino i wspomnienia z Trastevere
Musze się do czegoś przyznać. Większość dnia spędzam w kuchni. Jeśli nie gotuję tkanin w kolorowych barwnikach na kolejne sukienki, na pewno gotuję coś innego! Rano owsianka, bo kawę przeważnie gotuje on. Robi to lepiej. Poza tym uwielbiam przecierać oczy obudzona zapachem kawy i kardamonu. Biegnę szybko do pokoju obok, staję na głowie, staję na rekach, witam słońce, chwilę medytuję przyciągając same dobre rzeczy i szybko pędzę na dół na pierwszy łyk zanim wyjdę z Mimi do ogrodu. Po śniadaniu przygotowuję nowe kulinarne teksty, znów gotuję, fotografuję i rozmyślam.
Na przykład o Rzymie.
















































9/15/2014

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat...

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat...
"Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat bo wysiadam
Przez życie nie chce gnać bez tchu...

Będę tracić czas, szukać dobrych gwiazd
Gapić się na dziury w niebie
Jak najdłużej kochać ciebie
Na to nie szkoda mi zmierzchów, poranków i nocy."




Mieszkanie w małym miasteczku, bez galerii handlowych, tłumów na ulicach, hałasu samochodów, knajp, atrakcji, modnych miejsc, wydarzeń to dla mnie duża zmiana. Przez ostatnie lata miałam okazję poznać życie w kilku polskich miastach - Zielonej Górze, Wrocławiu, Konstancinie, Warszawie, Szczecinie. Dwa lata mieszkałam również w Rzymie. Doświadczenia cudowne ale  odkrywam to dopiero teraz. Pierwsze tygodnie wyciszenia są bardzo trudne. Wydaje się, że wszystko dzieje się gdzieś daleko, poza Tobą. Poczucie samotności, pustki i nudy. Poczucie, że jak nie "bywasz" to nie istniejesz...

Znajomi odzywają się coraz rzadziej. Żyją w pędzie, w działaniu, unieruchomieni ważną pracą, rodziną, kredytami...mocno skoncentrowani na swoim życiu bez przestrzeni na spontaniczne spotkanie, bez wolnej godziny na leniwie wypijaną kawę czy lampkę wina. Ja sama pewnie też funkcjonowałam podobnie, bo wydawało mi się, że tak trzeba. Ciągła presja czasu, ciągłe dążenie do tego aby być "kimś" i mieć "coś".

Po kilku tygodniach szarpania się ze sobą, długich spacerów do lasu, wieczorów przy kominku, płaczu i wyrażania emocji w najbardziej spontaniczny sposób zobaczyłam coś bardzo wyraźnie. Zobaczyłam jak dużo w moim życiu jest spraw i rzeczy, które są zupełnie nie moje! Poczułam, że ja wcale nie chcę "szybko i dużo", że nie potrzebuję ciągle się udoskonalać i ulepszać żeby być kimś kim tak na prawdę nie jestem.

Mieszkanie w Złotoryi daje mi teraz dużo więcej możliwości niż te wszystkie wielkie i piękne miasta.
Mam czas!



Na poranne spacery z psem w pachnącym lesie, na długie leniwe śniadanie i pięcioprzemianową kawę, na spokojne gotowanie pysznych obiadów, na poobiednią siestę jeśli mam ochotę, na czytanie książek, na długie rozmowy przy winie z tym, któremu też nigdzie się nie spieszy. A mimo wszystko zostaje czas na pracę, na robienie tego co daje radość, na naukę hiszpańskiego i na przygotowywanie się do wyjazdu na wyspę, do Puerto de Mogan.



Słońce, poranne kąpiele, spacery po plaży, gotowanie kawy, masaże, wyprawy do Maroka po barwniki i tkaniny, wymyślanie nowych wzorów sukienek, poznawanie ludzi z całego świata, świeże ryby i owoce morza, fotografowanie, dobre wino, tanieć, śpiew, muzyka, miłość...prawie to samo co tutaj tylko w trochę cieplejszym klimacie. Na całą zimę, a możę i dłużej....nigdy nie wiadomo. A kto będzie chciał nas odwiedzić i na chwilę zwolnić tempo, będzie takie miejsce i taka możliwość! To takie nasze marzenie...












9/01/2014

Miękkie, kolorowe, otulające...idealne na szarość za oknem!

Miękkie, kolorowe, otulające...idealne na szarość za oknem!
Szaro, zimno, deszczowo, trochę smutno... W taki dzień jak dziś rozgrzewam się muzyką i myślą o dalekich wyspach, morzu, cieple i fajnych ludziach. Wyjazd na Gran Canarię w grudniu i wiem, że tam będzie ciepło całą zimę...to też rozgrzewa. Na razie pozostaje mi Sara Tavares śpiewająca kawałek "One Love" i miękkie, kolorowe, otulające manipurowe naszyjniki.
Copyright © 2016 Manipura Style , Blogger