12/30/2014

Pierwsze tygodnie na wyspie

Pierwsze tygodnie na wyspie
Pobyt na wyspie, w Las Palmas, zaczął się zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażałam!
Zamiast słońca ciemne chmury i deszcz, zamiast ciepła wiatr tak silny, że nie wystarczyły wszystkie moje rzeczy założone na raz, żeby się przed nim osłonić. Miało być gorąco więc spakowałam same manipurowe sukienki. Pierwszą z nich udało się założyć dopiero po tygodniu. Jeden bilet, w jedną stronę i jedna mała podręczna walizka na kilka miesięcy. Jak dobrze, że w końcu wyszło słońce :)






11/25/2014

Czerwień i zapowiedź gorącej zimy

Czerwień i zapowiedź gorącej zimy
Do wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie zostały tylko dwa tygodnie. Ogarnia mnie coraz bardziej euforia pomieszana z wątpliwościami... wszystko postawione na jedna kartę. Złotoryję przykryje śnieg i zimowy bezruch a ja wyjadę działać nad ocean, do słońca, do uśmiechniętych ludzi z całego świata, z tym, który też nie lubi krótkich i szarych zimowych dni. I uwielbia manipurowe sukienki!
Na rozproszenie wątpliwości znalazłam idealny sposób. Czerwień i moc jaka kryje się w tym kolorze, we wszystkich jego odcieniach. Złota czerwień rozżarzonego drewna w kominku, kolor buraczków pieczonych z pestkami słonecznika i olejem dyniowym, głęboka czerwień lampki wina do kolacji i manipurowe sukienki. Ostatnią partię tkanin zafarbowałam na wszystkie możliwe rodzaje czerwieni i energetyzuję się ich kolorem.
Już postanowione, oprócz mojej ulubionej szarej sukienki z gołymi plecami i motyla w kolorze indygo na wyjazd zabieram również czerwoną manipurową sukienkę, na szczęście...ojjjj, to będzie gorąca zima!




10/06/2014

Jesienne słońce, szum wiatru, niesamowite barwy i nowe sploty manipurowych naszyjników

Jesienne słońce, szum wiatru, niesamowite barwy i nowe sploty manipurowych naszyjników

Coraz krótsze dni, coraz chłodniej, coraz bliżej zima. Dla mnie to dobry znak, zapowiedź zbliżającej się daty wyjazdu. Po raz pierwszy w życiu po jesieni będę miała lato i ta myśl nieustannie mnie grzeje.
Grzeje też ciepło kominka. Ten, który wciąż jest obok pilnuje, żeby było dobrze rozpalone, żebym nie marzła. Zwłaszcza jak siedzę na podłodze wycinając i szyjąc sukienki, rolując kolorowe sznurki na manipurowe naszyjniki czy siedząc przy komputerze przesyłam w świat to co udało się stworzyć...
Wczoraj mieliśmy fajny, leniwy dzień. Długi spacer w poszukiwaniu światła przyniósł nam piękne chwile. Przez moment było niesamowicie ciepło, delikatne miękkie światło ogrzewało moją twarz, a wszystko dookoła mieniło się kolorami z naszyjników, które wzięłam na sesję.
Jesień przynosi zmiany. W głowie, w sercu więc i w tworzonych przeze mnie rzeczach.
Działam spokojniej, długo szukam inspiracji, czekam na odpowiedni moment, słucham podszeptów wiatru, patrzę na niskie, blade promienie słońca...
Tak powstają najnowsze naszyjniki. Utkane z kolorów jesiennego nieba, złotych kłosów, blasku słońca, rozwianych na wietrze loków, muzyki przed snem, dotyku tego, który zawsze wie, która część ciała potrzebuje czułości. Cała magia uchwycona na zdjęciach. Dziękuję temu, który tak cudownie na mnie patrzy...




10/04/2014

Szum, niepokoje, wspomnienia i tęsknoty w pastelowych barwach

Szum, niepokoje, wspomnienia i tęsknoty w pastelowych barwach
Najpierw szum, szelest, szarość, cienie, niepokoje, smutki, wspomnienia, tęsknoty.
A potem cisza, muzyka, kolor, światło, spokój, radość, teraźniejszość, akceptacja.

Magia jest wszędzie.
Z jednej i z drugiej strony.



Stare zdjęcia na nowo odkryte. Cudowny weekend nad morzem. Poza sezonem. Bez turystów, bez wczasowiczów.  W opuszczonym maleńkim rybackim porcie. Mogłabym tam wracać o każdej porze dnia. Po szum, muzykę, cień i światło, wsłuchiwać się w niepokojące myśli by na koniec poczuć wielki spokój i zamiast tęsknoty ulgę.

9/24/2014

Sonia, wspomnienie lata i manipurowe sukienki

Sonia, wspomnienie lata i manipurowe sukienki



Fografowanie kobiet to jedna z wielu przyjemności, jakie odkryłam zmieniając miejsca, w których mieszkałam. I w każdym z tych miejsc pojawiała się ona. Gotowa na sesję ze mną.
Nie mam niesamowitego sprzętu - jasny portretowy obiektyw w zupełności mi wystarcza. 
Nie używam lamp. Uważam, że najpiękniejsze jest naturalne światło i jego poszukiwanie.
Nie korzystam z pomocy stylistki i wizażystki. Uwielbiam naturalność. I pokazanie kobiety taką jak jest na prawdę, bez upiększania, bez zasłaniania jej naturalnej urody.
Nie korzystam z możliwości programów. Oprócz delikatnej korekty lub zabawy kolorami, nie zmieniam rzeczywistości.
Uwielbiam bezpośredni kontakt, bliskość, zaufanie. A w fotografii kobiet, jest to bardzo ważne.
A najprzyjemniejszą częścią spotkania podczas sesji jest stopniowe otwieranie się...na mnie, na obecność aparatu, na swoją kobiecość i piękno.
Fotografia jest dla mnie terapią. Gdy ja fotografuję i gdy sama stoję przed obiektywem.

Spotkanie z Sonią było dla mnie bardzo ważnym doświadczeniem.
Nie mieszkam już w Warszawie, ale z tęsknotą wspominam żoliborską plażę i ten wyjątkowy dzień.
Na zdjęcia Sonia ubrała moja pierwszą, barwioną i uszytą ręcznie sukienkę i manipurowe korale.
Piękna!

























9/23/2014

Z tęsknoty za zapomnianym

Z tęsknoty za zapomnianym

Z tęsknoty za zapomnianym, z tęsknoty za prawdziwą miłością, za przyjaciółmi, którzy są, niezależnie co się wydarza,
Z tęsknoty za byciem prawdziwą, za pracą, która jest w zgodzie z tym kim jestem, za byciem tu i teraz,
Z tęsknoty za kolejnymi wyzwaniami na warsztatach tantry
Z tęsknoty za słońcem i morzem,
Z tęsknoty za nowymi wierszami tego, który potrafi uchwycić najtrudniejsze emocje w jednym zdaniu,
Z tęsknoty za nowym, niepoznanym i nienazwanym

Pożegnanie lata i przeszłości
Przywitanie jesieni i tego co jest

























9/16/2014

Kwiaty cukinii, wino i wspomnienia z Trastevere

Kwiaty cukinii, wino i wspomnienia z Trastevere
Musze się do czegoś przyznać. Większość dnia spędzam w kuchni. Jeśli nie gotuję tkanin w kolorowych barwnikach na kolejne sukienki, na pewno gotuję coś innego! Rano owsianka, bo kawę przeważnie gotuje on. Robi to lepiej. Poza tym uwielbiam przecierać oczy obudzona zapachem kawy i kardamonu. Biegnę szybko do pokoju obok, staję na głowie, staję na rekach, witam słońce, chwilę medytuję przyciągając same dobre rzeczy i szybko pędzę na dół na pierwszy łyk zanim wyjdę z Mimi do ogrodu. Po śniadaniu przygotowuję nowe kulinarne teksty, znów gotuję, fotografuję i rozmyślam.
Na przykład o Rzymie.
















































9/15/2014

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat...

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat...
"Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat bo wysiadam
Przez życie nie chce gnać bez tchu...

Będę tracić czas, szukać dobrych gwiazd
Gapić się na dziury w niebie
Jak najdłużej kochać ciebie
Na to nie szkoda mi zmierzchów, poranków i nocy."




Mieszkanie w małym miasteczku, bez galerii handlowych, tłumów na ulicach, hałasu samochodów, knajp, atrakcji, modnych miejsc, wydarzeń to dla mnie duża zmiana. Przez ostatnie lata miałam okazję poznać życie w kilku polskich miastach - Zielonej Górze, Wrocławiu, Konstancinie, Warszawie, Szczecinie. Dwa lata mieszkałam również w Rzymie. Doświadczenia cudowne ale  odkrywam to dopiero teraz. Pierwsze tygodnie wyciszenia są bardzo trudne. Wydaje się, że wszystko dzieje się gdzieś daleko, poza Tobą. Poczucie samotności, pustki i nudy. Poczucie, że jak nie "bywasz" to nie istniejesz...

Znajomi odzywają się coraz rzadziej. Żyją w pędzie, w działaniu, unieruchomieni ważną pracą, rodziną, kredytami...mocno skoncentrowani na swoim życiu bez przestrzeni na spontaniczne spotkanie, bez wolnej godziny na leniwie wypijaną kawę czy lampkę wina. Ja sama pewnie też funkcjonowałam podobnie, bo wydawało mi się, że tak trzeba. Ciągła presja czasu, ciągłe dążenie do tego aby być "kimś" i mieć "coś".

Po kilku tygodniach szarpania się ze sobą, długich spacerów do lasu, wieczorów przy kominku, płaczu i wyrażania emocji w najbardziej spontaniczny sposób zobaczyłam coś bardzo wyraźnie. Zobaczyłam jak dużo w moim życiu jest spraw i rzeczy, które są zupełnie nie moje! Poczułam, że ja wcale nie chcę "szybko i dużo", że nie potrzebuję ciągle się udoskonalać i ulepszać żeby być kimś kim tak na prawdę nie jestem.

Mieszkanie w Złotoryi daje mi teraz dużo więcej możliwości niż te wszystkie wielkie i piękne miasta.
Mam czas!



Na poranne spacery z psem w pachnącym lesie, na długie leniwe śniadanie i pięcioprzemianową kawę, na spokojne gotowanie pysznych obiadów, na poobiednią siestę jeśli mam ochotę, na czytanie książek, na długie rozmowy przy winie z tym, któremu też nigdzie się nie spieszy. A mimo wszystko zostaje czas na pracę, na robienie tego co daje radość, na naukę hiszpańskiego i na przygotowywanie się do wyjazdu na wyspę, do Puerto de Mogan.



Słońce, poranne kąpiele, spacery po plaży, gotowanie kawy, masaże, wyprawy do Maroka po barwniki i tkaniny, wymyślanie nowych wzorów sukienek, poznawanie ludzi z całego świata, świeże ryby i owoce morza, fotografowanie, dobre wino, tanieć, śpiew, muzyka, miłość...prawie to samo co tutaj tylko w trochę cieplejszym klimacie. Na całą zimę, a możę i dłużej....nigdy nie wiadomo. A kto będzie chciał nas odwiedzić i na chwilę zwolnić tempo, będzie takie miejsce i taka możliwość! To takie nasze marzenie...












9/01/2014

Miękkie, kolorowe, otulające...idealne na szarość za oknem!

Miękkie, kolorowe, otulające...idealne na szarość za oknem!
Szaro, zimno, deszczowo, trochę smutno... W taki dzień jak dziś rozgrzewam się muzyką i myślą o dalekich wyspach, morzu, cieple i fajnych ludziach. Wyjazd na Gran Canarię w grudniu i wiem, że tam będzie ciepło całą zimę...to też rozgrzewa. Na razie pozostaje mi Sara Tavares śpiewająca kawałek "One Love" i miękkie, kolorowe, otulające manipurowe naszyjniki.

8/29/2014

Nowa wersja manipurowych korali

Nowa wersja manipurowych korali

Musze się przyznać. Uwielbiam manipurowe korale!
Mam ich cały kosz, w różnych kolorach i różnej długości. Motanie ich wokół szyi jest sposobem na pokazanie, że nawet z kawałka bawełnianej tkaniny można zrobić coś pięknego. Wystarczy trochę wyobraźni i odrobina szaleństwa bo cały proces barwienia, cięcia i rolowania to długie godziny pracy i oczekiwania na efekt końcowy. Każde barwienie to inna przygoda. Mieszam kolory, posypuję barwnikami, rozcieńczam roztwór. Nigdy nie wiem jaki odcień wyjdzie i jak ułożą się kolory po pocięciu tkaniny i zamotaniu wokół szyi. Zakładanie i noszenie ich jest przyjemne. Problemy zaczynają się, gdy taki naszyjnik poplącze się. Zwłaszcza wtedy, gdy zależy mi na czasie i nie mam nastroju do medytacji przy rozplątywaniu sznurków. Wymyśliłam więc sprytny sposób na łatwe zapinanie korali nie tracąc przy tym  manipurowego stylu. Pierwsze naszyjniki już gotowe. Jestem zachwycona efektem. Zapinanie wykonane jest z oksydowanego metalu, fajnie komponuje się ze sznurkami wielkością i kolorem. To jest to!























8/27/2014

Manipurowy sklep na DaWanda

Manipurowy sklep na DaWanda

Pierwsze manipurowe rzeczy już do kupienia na DaWanda. Coraz rzadziej bywam we Wrocławiu a o Warszawie jedynie często śnię więc aby łatwiej namierzyć moje rzeczy, zdecydowałam się na sprzedaż internetową. Na co dzień "zaszywam się" w przytulnie urządzonym pokoju, pełnym nazbieranymi przez rodzeństwo starociami, gdzie powstają nowe pomysły na Motyle i manipurowe życie :)

http://pl.dawanda.com/shop/ManipuraStyle

Długo szukałam tkanin. Warszawa, Wrocław, Szczecin i ciągle  nic co by mnie zachwyciło wyglądem i ceną.Wszystko co potrzebne było tuż obok mnie, w moim rodzinnym miasteczku pełnym trudnych wspomnień, w którym od jakiegoś czasu jestem. Układając tkaniny w zwiewne motyle układam na nowo siebie. Mam tu miejsce do pracy, przestrzeń do działania, ogród - raj dla mnie i dla psiaka. Znalazłam w Złotoryi to, czego szukałam. A nawet więcej, bo szukając materiałów trafiłam na osobę, która pomogła mi ruszyć z miejsca. Z większą mocą i odwagą. Dziękuję Nanaf Organic i osobie, która za tym stoi!






Mój pierwszy ekologiczny Motyl.
Po szaleństwach z kolorami zatęskniłam za szarością, spokojem i ciszą.
I za materiałem organicznym. Bliższym naturze.
Taki jest. Miękki, delikatny, otulający opadającymi na dłonie rękawami.
Długi, więc można nosić jak sukienkę.

Tak pięknie na mnie patrzył, cierpliwie znosił ciągłe niezadowolenie z siebie i pozwolił aby szary Motyl w końcu ożył on...Trzypozycje. Dziękuję!
Ps. Pierścionek na zdjęciach, cudowny, zaczarowany, z onyksem, też od niego...





























8/26/2014

Rusza manipurowy blog

Rusza manipurowy blog



 Rusza manipurowy blog :)
 Niedługo moje sukienki i korale pojawią się w internetowych sklepach.
 Jest dużo pomysłów, dużo planów...jest radość!
 W drodze tkaniny organiczne i naturalne barwniki.
 Nowa eko kolekcja to odcienie indygo, czerwienie, beże i szarości.
 Idzie nowe...


Facebook













Copyright © 2016 Manipura Style , Blogger