7/20/2020

Czerń z odrobiną kolorów

Czerń z odrobiną kolorów


Dawno do Was nie pisałam. Nie było mnie tutaj prawie trzy lata. Bo tak dużo się działo, że zupełnie zapomniałam o blogu. O tym co się u mnie zmieniło przez ten czas opowiem przy okazji. Teraz chcę napisać o tym co się nie zmieniło. Bo to dla mnie bardzo ważne. Nadal szyję i nadal powstają nowe manipurowe projekty.  I wciąż ta praca tak bardzo mnie cieszy.  Mimo braku czasu, mimo zmęczenia opieką nad zwariowanym trzylatkiem, każdą wolną chwilę przeznaczam na Manipurę. A odkąd mam pracownię, o czym napiszę osobny post, mogę w końcu zamknąć na chwilę drzwi, zapomnieć o codzienności i myśleć  o Was i rzeczach da Was szytych. 


Dziś pokażę Wam dwie spódnice. W połączeniu z bluzką BESS tworzą idealny duet, razem wyglądają jak sukienka. Obie uszyte z tych samych dzianin - czarna i kwiecista bawełna. Ozdobny pas to wysokiej jakości  nadruk. Bawełna pochodzi od polskiego producenta i jest na prawdę miękka, wygodna i pięknie się układa

Pierwszy model - spódnica asymetryczna . Cztery długie końce, reszta delikatnie za kolano.
Pas z nadrukiem kwiatowym. Najlepiej wygląda gdy nosi się ją na biodrach. Na zamówienie szyję pod konkretny rozmiar. I jest wtedy możliwość zrobienia wersji wyższej, na pas. 







Drugi model - dłuższa, bardziej rozkloszowana. Długa z przodu i z tyłu. Po bokach do kolan. Na szerszym pasie spływającym miękko na biodra. Na zamówienie szerokość i długość do ustalenia. 










Bluzka BESS, luźna z przodu, z tyłu bardzo głęboki dekolt. Ten model  ma już wiele  lat i nadal  cieszy się dużym zainteresowaniem. 
Zamówiłam już całą belę czarnej dzianiny. Będę szyć kolejne wersje i kombinacje. I chyba skuszę się na taką sukienkę.
Udało się, wpis jest, spódnice są...oby kolejny post pojawi się wcześniej niż za trzy lata :)


12/17/2017

O tym jak powstają manipurowe sukienki

O tym jak powstają manipurowe sukienki
Za każdym razem gdy biorę się za tworzenie nowej sukienki, mam świadomość ile czeka mnie pracy. Zanim urodził się nasz synek, mogłam spędzać całe noce i dnie - barwiąc, wycinając, szyjąc i wymyślając nowe wzory na długich spacerach z psem. Teraz czasu jest dużo, dużo mniej a pracy przy sukienkach tak samo dużo. Dlatego powstaje ich mniej ale za to naładowane są jeszcze większą radością i dobrą energią. Bo ten czas bez dziecka, przy pracy, jest dla mnie teraz na prawdę cudowny i bardzo wartościowy. I wykorzystywany co do minuty!
Wszystko zaczyna się od wyboru dzianiny. Szyję z polskiej czystej bawełny organicznej, z bawełny z elastanem, z tradycyjnej dresówki oraz grubej dresówki z misiem na lewej stronie. Zamawiam je w kolorze białym lub ecru. 

Kolejny etap to barwienie. W dwóch garnkach gotuję wodę.W zależności od nastroju i potrzeby wybieram kolory, mieszam, łączę, dosypuję barwniki i gotuję w tym przygotowane kawałki dzianin. Dzieje się to spontanicznie i tak na prawdę nigdy do końca nie wiem jaki wyjdzie odcień i jakie wzory.  Lubię te niespodzianki i zachwycające obrazy, które w ten sposób powstają. 


Po godzinie gotowania w barwnikach utrwalam kolory, dzianiny płuczę i piorę. A potem rozwieszam gdzie się da i suszę oglądając je z każdej strony i wymyślając co z nich uszyję. 


Gdy już wszystko wyschnie czas a wybór szablonó, wzoów, rysowanie i cięce. I ten etap bardzo lubię. Cała podłoga przykryta kolorowymi szmatkami, dookoła porozrzucane szablony i ten cudny dźwięk cięcia wielkimi nożycami. Każda sukienka rysowana jest i cięta pojedynczo, każda ma wybrane wzory zabarwień, do każdej rzeczy podchodzę bardzo indywidualnie! 

 
Czas na szycie. Poziom adrenaliny coraz wyższy, za chwilę będę mogła przymierzyć gotową rzecz. Podotykać, pooglądać, poczuć...chwilę się poprzeglądać w lustrze, potańczyć, pośpiewać, nacieszyć się tym momentem, napełnić ją dobrą energią podać dalej. Każda manipurowa rzecz przepełniona jest radością tworzenia. Jeszcze tylko kilka zdjęć i sukienki są gotowe by ruszyć w świat.












Dziękuję Wam wszystkim, za wsparcie, za pomoc i za docenianie manipurowej pracy. To wszystko co robię ma sens tylko dzięki Wam, kobietom, które noszą moje rzeczy i czują się w nich piękne :)

10/18/2017

Manipurowe drzewa

Manipurowe drzewa
Po bardzo długiej przerwie w końcu udało mi się usiąść do bloga aby napisać nowy post. Spokojnie czekał na dobry moment i na zawartość. Odświeżony wygląd przygotowałam już dwa miesiące temu. A nad zawartością pracuję prawie od trzech miesięcy. Odkąd w moim świecie pojawił się Beniamin wolny czas skurczył się do granic możliwości. Szukam go wszędzie, naciągam jak mogę, niestety nie zawsze się da. Mimo, że tak bardzo lubię tą moją manipurową twórczość, to często jedyne co mogę wieczorem zrobić to...powyobrażać sobie co chciałabym zrobić i zasnąć choć na chwilę, póki młody śpi. Taki czas :)

Najważniejsze, że maszyny powyciągane z pudeł i że pojawiają się spokojniejsze wieczory, w których mogę zrobić coś dla siebie. I jeśli nie jest to kąpiel, czytanie książki albo wyłożenie nóg do góry i robienie wielkiego nic to z totalną radością i szaleństwem w całym ciele zasiadam do krojenia, szycia i pisania.

Udało się wydrukować, powykrawać i uszyć osiem zestawów pokrowców na poduchy. Połowa z nich już poleciała w świat. Zostały cztery, piękne, z dużą ilością błękitu i turkusu. Pokrowce uszyte są z grubej bawełny ala płótno o wyraźnej fakturze. Bez zamków, które uwielbiają się psuć. Na wewnętrzną zakładkę. Większe o wymiarach 50x50cm z obu stron maja ten sam wzór. Mniejsze 40x40cm mają dwa różne wzory i dekoracyjnie przeszyte brzegi. Pokrowce dostępne pojedynczo lub w komplecie.

I to na razie jedyne egzemplarze. Kolejnych na razie nie planuję. Więc warto mieć je w domu!
Bo to ogromna dawka manipurowej energii pochodzącej ze spacerów, podczas których godzinami poszukiwałam odpowiednich drzew z odpowiednim światłem.  Wszystkie zrobione w Złotoryi.

Jeśli macie ochotę na manipurowe pokrowce zapraszam po więcej szczegółów do SKLEPU




Copyright © 2016 Manipura Style , Blogger